Gotowanie to współczesna forma Magii. Książka kucharska Czarownicy Malty.
wtorek, 24 lutego 2009

foodelek: przepisy tygodnia

Ludwiczek to drink ostatkowy. Wymysliła go w ostatki moja koleżanka, Danuta. Dzielnie ją dopingowałam w czynności tworzenia tegoż wyszukanego trunku, nastepnie obfotografowałam drinka i zapytałam o to, czy moge się podzielić tym drinkiem z blogowiczami.Koleżanka pozwoliła. Ona tworzyla drinka, ja nazwę. Nazwa powstała na skutek skojarzenia z poularnym płynem do mycia naczyć. całe szczeście drink tak nie smakuje! Jest miętowo-cytrynowy, orzeźwiający i bardzo wytrawny. Przy tym dość mocny. To drink dla eksperymentatorów:) 

Składniki na 1 wysoką szklaneczkę:

  • 25 ml wódki czystej
  • 25 ml likieru miętowego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • kilka kropel syropu cytrynowego
  • 100 ml cydru lub wytrawnego wina musującego

Składniki wlać do szlaneczki, dopełnić cydrem lub winem musującym (u nas było standardowe Igristoje :-) ), wymieszać, włożyć słomke i podawać z kostkami lodu.

Smacznego!

 


 

 

poniedziałek, 16 lutego 2009

Te rogaliki powinny nazywać się ratunkowymi. Dlaczego? A dlatego, że miałam niecałą godzinę na przygotowanie czegoś słodkiego na przyjazd niezapowiedzianych gości. Zrobiłam więc szybki przegląd lodówki i szafek... Okazało się, że dysponuję tabliczka gorzkiej czekolady i kupnym ciastem francuskim. Zrobiłam moc malutkich rogalików nadziewanych czekoladą. Sądząc z tempa, w jakim znikały, gościom smakowały...

 

Składniki na ok 18-20 malutkich rogalików.

  • arkusz mrożonego ciasta francuskiego (moje miało 275 gram)
  • tabliczka czekolady gorzkiej powyżej 70% miazgi kakaowej
  • 1 jajko
  • 2-3 łyzki mleka 

Ciasto rozwinąć, przeciąć wzdłuż i pociąc na trójkąty (jak w rogalach marcińskich). Czekoladę połamać na małe kawałeczki, mniej więcej 1cmx1cm, układać na pociętym cieśćie francuskim, zawinać i układać na blasze. Jajko roztrzepać z mlekiem, posmarować rogaliki, wsunąć do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.

Smacznego!

 

 


 

 

piątek, 13 lutego 2009

Jest  taki moment w zyciu każdego człowieka, kiedy nie może patrzeć na jakis typ dania. Ostatnio miałam awersję do mojego ulubionego zestawu śniadaniowego: owsianki z mlekiem. Upiekłam zatem grahamki i wymyśliłam pastę z krewetek na bazie białego sera. Pasta wyszła pyszna. Smakowała nawet mojemu męzowi, który fanem krewetek i curry nie jest.

Składniki na posmarowanie 4-6 połowek bułeczek wielkości kajzerki:

  • 6 sztuk obranych i ugotowanych krewetek tygrysich
  • ok 125 g chudego białego sera
  • pęczek szczypiorku
  • cebulka dymka
  • 3-4 łyzki jogurtu
  • curry do smaku (daj tyle ile lubisz), ewentualnie pieprz i sół (ja nie dawałam)

Krewetki studzimy, suszymy i tniemy na kawałeczki. Siekamy drobno cebulę i szczypiorek. W miseczce rozdrabniamy widelcem biały serek, dodajemy do niego tyle jogurtu, aby był gładki.  Następnie łaczymy wszystko razem, doprawiamy curry i innnymi przyprawami (jeśli mamy taka fantazję).

Smacznego!

wtorek, 03 lutego 2009

Ucieszyłam się, kiedy Myszka zaproponowała Tydzień Kuchni Czeskiej. Wychowałam się nieopodal czeskiej granicy, więc dość często jeździłam z rodzicami do pobliskiego Czeskiego Cieszyna na niedzielne obiady. Kiedy poszłam 'na swoje' sporo się zmieniło - wyprowadziłam się w głąb Śląska, częste wizyty w Czechach były rzadsze, za to zapuszczałam się głębiej - do Ostravy, ołomuńca, Pragi, czy Frydek-Mistek. Poznawałam zatem kuchnie czeską w różnych rejonach tego kraju. Jednak najbardziej w pamięć zapadły mi cudne przyrządzone żeberka w "Gospodzie u fajnego synka" w Czeskim Cieszynie; Hermelin v bramboráku (ser hermelin w placku ziemniaczanym) w restauracji "Druhe ja" we Frydek-Mistek i wreszcie palačinky, które jadłam w jednej z praskich restauracyjek. Są idealne na deser.  Postanowiłam, że na czeski tydzień zrbię, któreś z tych dań. Na pierwszy ogień poszły właśnie palačinky, bo znalazłam na nie przepis w "Kuchni czeskiej" wydanej przez "Rzeczopspolitą".

PS. Mama wróciła ze szpitala, a ja wyzdrowiałam i nie leże już plackiem oraz nie przesypiam całych dni. Od jutra nadrabiam zaległości na Waszych blogach. Dziekujemy Wszyskim, którzy zyczyli nam dobrze i trzymali kciuki za nasze wyzdrowienie (mamy i moje).

Składniki

- na ciasto:

  • 200 g mąki
  • 2 jajka
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka wody mineralnej gazowanej
  • szczypta soli
  • 2 łyzeki oleju + ok 4 łyżek do smażenia

- na masę:

  • 100 g śmietany (dałam kremówkę)
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyzki rumu
  • 50 g rodzynek
  • skórka z cytryny drobno posiekana
  • 100 g orzechów włoskich, drobno posiekanych

-sos:

  • 100 g czekolady (u mnie 85% - stąd ciemny kolor sosu)
  • 2 szklanki mleka
  • ok. 1/2 szkl cukru (dałam ok. 4 łyżek)
  • miąższ z laski wanilii
  • 2 łyzki kakao
  • 1 łyzka mąki
  • 2 łyzki rumu
  • 1 żółtko

Ciasto: Na początek rozbiłam i roztrzepałam jajaka, połączyłam je z mąką, solą, cukrem pudrem, mlekiem, 2 łyżkami oleju i wodą mineralną. Odstawiłam na ok pół godziny, a potem piekłam naleśniki o ulubionej grubości na ulubionej patelni.

Masa: Zagotować śmietanę z cukrem, dodać rum, rodzynki, orzechy, skórkę z cytryny i gotować, aż masa będzie gęsta.

Sos: Czekoladę rozpuścić na parze. W oddzielnym rondelku zagotować 1 szlankę mleka z połową cukru i wanilią, w innym garnuszku wymieszać kakao z mąką i resztą cukru, dolac pozostałe zimne mleko i rozpuszczoną czekoladę , wymieszać, stopniowow dodawać gorące mleko z wanilią, gotować, aż zgęstnieje. Zdjąć z ognia, dodać zółtko i rum, wymieszać, odstawić w ciepłe miejsce.

Naleśniki smarowac nadzieniem, składać w chusteczke, polewać sosem.

Smacznego!