Gotowanie to współczesna forma Magii. Książka kucharska Czarownicy Malty.
wtorek, 15 czerwca 2010

Jak już wiecie, jestem wielką fanką kuchni indyjskiej. Moja przygoda z nią zaczęła się w 2004 roku, kiedy podczas przygotowania do konwentu, który współtworzyłam, gościłam u Muscat, autorki blogu „Zatoka rozkoszy”. Podała wówczas proste curry z kalafiora i ziemniaków oraz mnóstwo innych pyszności kuchni wschodniej, niekoniecznie indyjskiej.

Pamiętam, że podobał mi się cały rytuał przygotowania potrawy – rozgrzewanie ghee, wrzucanie na  nie w odpowiedniej kolejności przypraw i składników. No i smak potraw – intensywny, korzenny, drażniący w przyjemny sposób kubki smakowe.

Kilka miesięcy lub tygodni później kupiłam „Kuchnię Kryszny”. Potem była kolejna książka o kuchni indyjskiej. I kolejna. I jeszcze jedna. I odwiedzanie restauracji serwujących kuchnię indyjską.

Jakoś nigdy nie brałam się za robienie napojów z tejże kuchni –  nie wiem, dlaczego. Potem w restauracjit spróbowałam mango lassi. Zasmakowało mi. W okolicach marca udało kupić piękne mango. Zrobiłam lassi. Smakowało mi ale czegoś brakowało – znałam wszakże jego smak z restauracji. Przez kilka tygodni szukałam odpowiednich proporcji mango, cukru, jogurtu i wody. Wreszcie opracowałam własną recepturę, która jest wynikiem oczytania w różnych przepisach i własnych prób. Lassi czasem traktuję jak śniadanie, czasami jak deserm a czasem jak napój 9wtedy zwiększam ilość wody).

Składniki na lassi dla 2 osób

  • 2 bardzo dojrzale owoce mango (moje dochodziły ostatnio na balkonie 4 dni zanim zrobiłam z nich lassi)
  • 1 duży jogurt grecki
  • ½ szkl. maślanki
  • ¼  szkl. wody
  • 2 łyżki jasnego trzcinowego cukru
  • Szczypta zmielonego kardamonu

Wszystkie składniki powinny być zimne.

Mango obrać, pokroić w kawałki zmiksować w malakserze. Powoli dodawać jogurt, maślankę a na końcu wodę – przy tej ostatniej, wlewać ja powoli – napój powinien być gładki i dosyć gęsty.  Wlać do szklaneczek, podawać.

Smacznego!

 

niedziela, 13 czerwca 2010

Nie wiem jak u Was, ale u mnie lato wybuchło. Po prostu - eksplodowała. Drzewa zrobiły się zielone, niebo niebieskie, chmury białe jak baranki. Cudowny czas na piknik lub imprezę w ogrodzie. ja, choć nie dysponuję ogrodem, ani nie wybieram się w plener na imprezę zrobiłam przystawkę, która można zabrać w plener lub zrobić w plenerze - zarówno wykonaną jak i w wersji "instant"*. Grissini z boczkiem i boczkiem było strzałem w dziesiątkę. Sprawdziło się jako przystawka i zakąską do dobrej, polskiej wódeczki z dębowych beczek. Przepis z "Kuchni" nr 6/2010.

 

Składniki

  • paczka długich paluszków grissini
  • ok. 200 g cienko pokrojonego chudego boczku (trudno wyczuć ile gramów dokładnie, robiłam "na oko")
  • listki rukoli
Na plasterek boczku kładziemy listek lub dwa rukoli i dociskamy palcami. Owijamy grissino boczkiem rukolą do wewnątrz. Serwujemy.
Smacznego!

poniedziałek, 07 czerwca 2010

Pavlova, jak podaje Wikipedia, to deser australijski lub nowozelandzki. Jego nazwa pochodzi od nazwiska Anny Pawłowej - primabaleriny, która pod koniec lat '20 XX wieku tam odbywała tournée. Pavlovę chciałam zrobić już dawno, tylko nie miałam sposobności. Ostatnio jednak robiłam dużo drożdżowych ciast i zostało mi sporo białek. Ubiłam je któregoś popołudnia, upiekłam bezę, następnego dnia przybrałam. Pavlova to doskonały deser. Polecam każdemu. Nam smakował, choć chyba dałam troszkę za dużo bitej śmietany. Wykorzystałam przepis znaleziony na Moich wypiekach.

Składniki:

  • 6 białek
  • 300 g miałkiego cukru
  • 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej (można zastąpić ją skrobią ziemniaczaną)
  • 1 łyżeczka białego octu winnego
  • 500 ml śmietany kremówki (za dużo)
  • owoce sezonowe (u mnie kilka truskawek, kiwi, banan i mango)

 

Białka ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodawać po łyżce miałkiego cukru, łyżeczkę mąki kukurydzianej i łyżeczkę octu.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować okrąg, nieduży, dwadzieścia kilka cm średnicy. Wyłożyć na niego masę białkową. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i po 5 minutach przykręcić temperaturę do 150 stopni. Piec 1,5 godziny. Studzić w uchylonym piekarniku.

 

sobota, 29 maja 2010

Do powstania tego przepisu zainspirowała mnie Liska. W jej wpisie o pierwszym tegorocznym rabarbarze znalazłam bardzo inspirujące połączenie tej rośliny: z orzechami. Następnego dnia zakupiłam rabarbar i wzięłam się za przygotowanie ciasta. Jednak moje ciasto powstało z mąki razowej i orzechów laskowych, a kruszonka m.in. z masła orzechowego. W rezultacie otrzymałam ciasto zupełnie inne, niż proponowane przez, ale za to zdrowsze (ach, ta mąka razowa). Ciasto zdobyło moje serce, natomiast mój małżonek stwierdził, że woli rabarbar bez orzechów - nie leży mu połączenie; nie przeszkodziło mu to jednak zjeść kilku kawałków. Do ciasta piłam pyszną herbatę earl grey - mam słabość do niej. Jest to ciasto, które powtórzyłam już 3 razy. Zawsze jest pyszne.

Składniki na ciasto (zmodyfikowany przepis, oryginał tu)

  • 1 szklanka mielonych orzechów laskowych (200 g)
  • 2 szklanki mąki pszennej razowej
  • 1 szklanka letniego mleka
  • 1/4 kostki roztopionego masła
  • 3 żółtka
  • 1/2 szklanki cukru + 1 łyżka
  • 70 g drożdży
  • 300 g obranego rabarbaru
Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Drożdże rozrobić z cukrem, zalać mlekiem, odstawić. Do utartych  żółtek dodawać stopniowo mąkę wymieszaną ze zmielonymi orzechami, na przemian z mlekiem i drożdżami . Na sam koniec dodać roztopione masło. Wyrabiać, aż ciasto będzie gładkie i lekko lepkie. Zostawić na chwilę do wyrośnięcia. W tym czasie rozgrzać piekarnik do 50 stopni. Ciasto przełożyć do blachy (u mnie tortownica) wyłożonej papierem do pieczenia. Ułożyć na nim pocięty w kawałki rabarbar.
Składniki na kruszonkę:
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego (bez soli i cukru)
  • 70 g otrębów owsianych
  • 100 g mąki razowej
  • 100 g cukru
Podane składniki rozetrzeć w rękach do powstania okruszków, powstrzymywać się od oblizywania paluszków :).
Kruszonką posypać przygotowane surowe ciasto. Wstawić na 20 minut do piekarnika nagrzanego do 50 stopni (rośnie jak szalone), a po 20 minutach zwiększyć temperaturę do 165 stopni i piec jeszcze 30 minut. Sprawdzić wykałaczką czy ciasto się nie klei, jeśli jest dobre wyjąć, studzić i rozkoszować się smakiem!
Smacznego!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 56