Gotowanie to współczesna forma Magii. Książka kucharska Czarownicy Malty.

Wszelakie napitki

niedziela, 27 czerwca 2010

Ostatnio wspominałam swój pobyt w Krakowie. Wszystkie te czarowne uliczki, wąskie, pachnące historią, wspomnieniami. Popołudnie w Lochu Camelot - moim ulubionym tamtejszym lokalu. Przypomniałam sobie również wizytę w Paparazzi - bardzo szykownym, kosmopolitycznym café bar. Pamiętałam, że zainteresował mnie tam jeden z drinków, który zamówiła moja Przyjaciółka. Nie mogłam sobie przypomnieć jego nazwy tego drinka, pamiętałam tylko, że były w nim świeże truskawki... Otworzyłam swój pamiętnik. Znalazłam informację o nazwie drinka. Na stronie internetowej sprawdziłam skład... I zrobiłam swoją wersję, odbiegającą trochę od standardu, za to równie dobrą, kobiecą (co nie znaczy, że mężczyźni nie mogą pić strawpiroski) i seksowną.

Składniki:

 

  • 50 ml wódki waniliowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 100 ml musu truskawkowego (po prostu zmiksowałam truskawki)
  • kilka pokrojonych truskawek
  • pokruszony lód do uzupełnienia szklaneczki
Na dno szklaneczki wlać mus truskawkowy, ekstrakt waniliowy, wsypać świeże owoce i wlać alkohol. Uzupełnić lodem, wymieszać. Przybrać świeżą truskawką lub plasterkiem cytryny.
Smacznego :)

 

Przepis dołączam do akcji Sezon Truskawkowy 2010.

Sezon Truskawkowy 2010

 

wtorek, 15 czerwca 2010

Jak już wiecie, jestem wielką fanką kuchni indyjskiej. Moja przygoda z nią zaczęła się w 2004 roku, kiedy podczas przygotowania do konwentu, który współtworzyłam, gościłam u Muscat, autorki blogu „Zatoka rozkoszy”. Podała wówczas proste curry z kalafiora i ziemniaków oraz mnóstwo innych pyszności kuchni wschodniej, niekoniecznie indyjskiej.

Pamiętam, że podobał mi się cały rytuał przygotowania potrawy – rozgrzewanie ghee, wrzucanie na  nie w odpowiedniej kolejności przypraw i składników. No i smak potraw – intensywny, korzenny, drażniący w przyjemny sposób kubki smakowe.

Kilka miesięcy lub tygodni później kupiłam „Kuchnię Kryszny”. Potem była kolejna książka o kuchni indyjskiej. I kolejna. I jeszcze jedna. I odwiedzanie restauracji serwujących kuchnię indyjską.

Jakoś nigdy nie brałam się za robienie napojów z tejże kuchni –  nie wiem, dlaczego. Potem w restauracjit spróbowałam mango lassi. Zasmakowało mi. W okolicach marca udało kupić piękne mango. Zrobiłam lassi. Smakowało mi ale czegoś brakowało – znałam wszakże jego smak z restauracji. Przez kilka tygodni szukałam odpowiednich proporcji mango, cukru, jogurtu i wody. Wreszcie opracowałam własną recepturę, która jest wynikiem oczytania w różnych przepisach i własnych prób. Lassi czasem traktuję jak śniadanie, czasami jak deserm a czasem jak napój 9wtedy zwiększam ilość wody).

Składniki na lassi dla 2 osób

  • 2 bardzo dojrzale owoce mango (moje dochodziły ostatnio na balkonie 4 dni zanim zrobiłam z nich lassi)
  • 1 duży jogurt grecki
  • ½ szkl. maślanki
  • ¼  szkl. wody
  • 2 łyżki jasnego trzcinowego cukru
  • Szczypta zmielonego kardamonu

Wszystkie składniki powinny być zimne.

Mango obrać, pokroić w kawałki zmiksować w malakserze. Powoli dodawać jogurt, maślankę a na końcu wodę – przy tej ostatniej, wlewać ja powoli – napój powinien być gładki i dosyć gęsty.  Wlać do szklaneczek, podawać.

Smacznego!

 

sobota, 28 listopada 2009

Za mną wyjątkowo ciężki tydzień. Przeziębienie, praca, krórą czasami kończyłam bardzo późno; zebrania z rodzicami... Kiedy wczoraj przyszłam do domu myslałam tylko o tym, że potrzebuję spokoju. Dnia, bez poprawiania prac uczniowskich, bez użerania się z drobiazgami... Przyszłam do domu, wzięłam kąpiel z olejkiem pomarańczowym, ubrałam dresik i ciepłe kapcie. Przygotowałam grzane wino i siadlam z ksiażką. Tak, to był naprawdę miły wieczór. Przepis bierze udział w Tygodniu Korzenym zorganizowanym przez Ptasię

Składniki na jedną porcję:

  • 200 ml wina wytrawnego czerwonego
  • 1 gwiazdka anyżu
  • kawałek kory cynamonowej ok. 2 cm
  • 1 gożdzik
  • ziarenko pieprzu
  • plasterek pomarańczy

Do wina wrzucić wszystkie przyprawy wrzucić do rondelka wlac wino, dołożyc plasterek pomarańczy. Całośc zagrzać, wlac do szklaneczki, popijać i zagryzac korzennym ciasteczkiem.

Smacznego!

 





wtorek, 24 lutego 2009

foodelek: przepisy tygodnia

Ludwiczek to drink ostatkowy. Wymysliła go w ostatki moja koleżanka, Danuta. Dzielnie ją dopingowałam w czynności tworzenia tegoż wyszukanego trunku, nastepnie obfotografowałam drinka i zapytałam o to, czy moge się podzielić tym drinkiem z blogowiczami.Koleżanka pozwoliła. Ona tworzyla drinka, ja nazwę. Nazwa powstała na skutek skojarzenia z poularnym płynem do mycia naczyć. całe szczeście drink tak nie smakuje! Jest miętowo-cytrynowy, orzeźwiający i bardzo wytrawny. Przy tym dość mocny. To drink dla eksperymentatorów:) 

Składniki na 1 wysoką szklaneczkę:

  • 25 ml wódki czystej
  • 25 ml likieru miętowego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • kilka kropel syropu cytrynowego
  • 100 ml cydru lub wytrawnego wina musującego

Składniki wlać do szlaneczki, dopełnić cydrem lub winem musującym (u nas było standardowe Igristoje :-) ), wymieszać, włożyć słomke i podawać z kostkami lodu.

Smacznego!

 


 

 

 
1 , 2 , 3