Wpisy z tagiem: śliwki kalifornijskie
niedziela, 03 stycznia 2010
Od dawna miałam ochotę zrobić śliwkę i morelę w czekoladzie. Tak po prostu. Bez otaczającej owoce trufli. Chciałam czystej czekoladowo-owocowej przyjemności. Przygotowałam piękne śliwki i jędrne, miękkie morele. Rozpuściłam czekoladę. Zapachniało magią. Przepis bierze udział w akcji Kuchnia Świąteczna i Noworoczna. Składniki:
Śliwkę zalać whiskey, a morelę amaretto. Dokładnie wymieszać i odstawić na godzinę. Zagrzać śmietankę, gdy stanie się ciepła, dołożyć do niej czekoladę. Mieszać i cierpliwie czekać aż się rozpuści. Doprowadzić czekoladę do temperatury 46 stopni, ściągnąć z palnika rondelek, zahartować czekoladę przez zanurzenie rondelka w chłodnej wodzie - temperatura powinna spaść do 27 stopni. Garnuszek szybko przetrzeć suchą ścierką, ponownie zagrzać czekoladę - mamy uzyskać temperaturę 32 stopni. Dzieki tym zabiegom czekolada będzie lśniąca. Utrzymujemy ten stan. Wkładamy po kilka owoców do rondelka, obtaczamy w czekoladzie, delikatnie odkładamy na zimne tace wyłożone papierem do pieczenia. Czekamy, aż czekolada zastygnie i delikatnie pakujemy w papierki. Smacznego!
Morela z nutą amaretto.
Męska śliwka z whiskey.
sobota, 02 stycznia 2010
Witam Was poświatecznie i postsylwestrowo :). Dziekuję wszystkim za życzenia :). Mój blog wymaga aktualizacji - przed świętami nie miałam siły na uzupełnienie wpisów, w trakcie świąt i po świętach spotykałam sie z rodziną i przyjaciółmi... A potem nagle okazało się, że juz Sylwester! No i Nowy Rok... Nowe postanowienia, garść marzeń... Podobnie jak Bridget Jones uważam, że nie można realizować posanowień noworocznych od 1 stycznia - zamierzam realizować je dopiero od 7 stycznia - po święcie Trzech Króli. Akurat, żeby wrócić do "normalności" - owsianki na śniadanie, lodówki prawie pustej, bo mam zwyczaj kupowania na bieżąco... Ale dzis chcę tkwić jeszcze w światecznym nastroju. Lampki na choince, w kubku grzane wino, a do niego pierniczki... W Nowym Roku życzę Wam miłości - miłości do samego siebie i bliźniego. :) Dziś przedstawiam Wam moją wersję pokazanych przez Dorotkę trufelków. Zrezygnowalam z dodatku daktyli - nie lubię ich smaku. Trufelki są mocno kakaowe i mocno śliwkowe. Bardzo mi smakowały, choć mam innego faworyta wśród pralinek w tym roku. Podawałam je do kawy - ilość kakao pozwalała nie stracić zbyt wiele magnezu. :) Przepis dołączam do Kuchni Świątecznej i Noworocznej Olgi Smile. Składniki na ponad 20 trufelków:
Smacznego!
|
Archiwum
Zakładki:
Foodelek
Gotuje ze mną
Impresje kulinarne Malty
Inspiracje
Uwaga o prawie autorskim
Tagi
|