Wpisy z tagiem: suszone śliwki
poniedziałek, 29 grudnia 2008
W każde święta Bożegonarodzenia na stole pojawia się pyszny i zimny kompot z suszu wg przepisu mojej prababki z Kresów. Prababka była szlachcianką, co mezalians popełniła, lecz na szczeście, nadal na świeta mogła sobie pozwolić na zakupy w sklepach kolonialnych, gdzie nabywała najlepszej jakości korzenie, miody i suszoną skórkę z cytrusów. Dziś, dzieki zdobyczom cywilizacji, życiu w globalnej wiosce zrobienie kompotu z suszu wg. przepisu prababki jest duzo łatwiejsze. Owoce na kompot przygotowałam sama korzystając z suszarki do owoców. Składniki:
Suszone owoce opłukać (zwłaszcza wtedy, jeśli były kupione), odsączyć wrzucić do garnka - najwiekszego, jaki macie w domu. Dołozyć do nich skórkę z pomarańczy i pomarańczę, zalać wodą prawie do końca garnka (mnie weszły jakieś 4 litry wody ;) ) i doprowadzić do wrzenia, dołozyc przyprawy, garnek przykryc i gotować na małym ogniu przez co najmniej godzinę. Po tym czasie zestawić z ognia, ostudzić i przecedzić (kompot robię zwykle dzień przed Wigilią wieczorem, w Wigilijny poranek przecedzam owoce) . Owoce dobrze przyciskam do sita - chcę, by oddały mi jak najwięcej cennego płynu. Kompot jest lekko mętny, ale za to nieziemsko smaczny. Wlewamy do niego sok z cytryny, delikatnie mieszamy, przelewamy do dzbanka, dekorujemy kompot plastrami cytryny i chłodzimy. Zimny jest najlepszy. Moi rodzice lubia czasem lekko go podgrzać, wlać do niego ok 20 ml rumu na porcję 150 ml i wypic po zimowym spacerze. Smacznego!
|
Archiwum
Zakładki:
Foodelek
Gotuje ze mną
Impresje kulinarne Malty
Inspiracje
Uwaga o prawie autorskim
Tagi
|